Zapraszamy Państwa do odwiedzania galerii. Dziś pojawiły się w niej kolejne zdjęcia Wiktorii Włodarskiej z meczu START - "Chełminianka" Chełmno. Dziękujemy!
Radziejowianie pokonali wczorajszego popołudnia ekipę "Chełminianki" Chełmno 3:1 (2:0). Była to bardzo ważna wygrana, ponieważ w naszej sytuacji każdy punkt jest "na wagę złota". Młodzi piłkarze wsparci doświadczeniem Piotrka Adamkiewicza oraz Tomasza Jarońskiego doskonale poradzili sobie z wyżej notowanym rywalem. Dzięki wygranej "Startu" sytuacja na dole tabeli zrobiła się bardzo ciekawa. Do przedostatniej "Legii" Chełmża oraz "LTP" Lubanie tracimy 2. punkty.
26'- 1:0 Jakub Lewandowski (asysta Tomasz Fijałkowski) 42' - 2:0 Tomasz Fijałkowski (asysta Jakub Lewandowski) 59' - 2:1 Wojciech Ernest 74' - 3:1 Piotr Adamkiewicz (asysta Dawid Igła)
START:
Dobrzycki Sebastian - Igła Dawid, Świerski Kamil, Jaroński Tomasz, Świątkowski Michał - Lewandowski Konrad, Roszak Bartłomiej, Lewandowski Jakub (77' Szelągowski Rafał) - Jarmusz Paweł (55' Malinowski Radosław), Adamkiewicz Piotr, Fijałkowski Tomasz (90' Stachowiak Michał)
Tomasz Jaroński: "Cieszę się, że po dwóch porażkach zespół potrafił się pozbierać i
powalczyć o kolejne zwycięstwo. Lepiej zaprezentowaliśmy się w pierwszej
połowie, którą graliśmy pod wiatr. Z wiatrem tak jak przewidziałem w
przerwie trudniej się broniło, ponieważ wiatr wyprawiał z piłką różne
cuda. Całe szczęście, że pod koniec meczu pięknymi interwencjami popisał
się Sebastian Dobrzycki i udało nam się zdobyć 3 oczka. Gra nie była
rewelacyjna, lecz nie jesteśmy jeszcze drużyną, która jest w stanie
prowadzić grę i dyktować warunki na boisku. Najlepiej czujemy się w
kontrze i to było widać dzisiaj, bo tak właśnie zdobyliśmy dwie bramki. Na
uwagę zasługuje jeszcze debiut w pierwszym składzie Pawła Jarmusza.
Szału może nie było, ale zadanie, które przed nim postawiłem wykonał i
to mnie cieszy."
Zapraszamy Państwa serdecznie na spotkanie 25. kolejki IV ligi kujawsko-pomorskiej, w której "START" zmierzy się przed własną publicznością z "Chełminianką" Chełmno. Początek zaplanowano na godzinę 17.00.
W miniony weekend na stadionie MOSiR w Radziejowie młodzi piłkarze "Startu" rozegrali trzy mecz, wyniki poniżej.
Młodzicy: START - "Zdrój" Ciechocinek 1:1, bramka: Maciej Włodarski
Trampkarze: START - "Zdrój" Ciechocinek 2:1, bramki: Adam Jędrzejewski, Michał Lampowski
Juniorzy młodsi: START - "Kujawianka" Strzelno 3:0, bramki: Rafał Nitkowski - 2, Daniel Kieszkowski
Więcej szczegółowych informacji na temat tych spotkań na oficjalnej stronie młodzieżówki - http://mksstartradziejow.futbolowo.pl/index.php
Zbyt pewni siebie podeszli do meczu z "Notecią" Łabiszyn piłkarze "Startu" i przegrali na wyjeździe 4:0. Ostatnie zwycięstwa pozwalały wierzyć w dobry rezultat, jednak boisko wszystko zweryfikowało i radziejowianie musieli odjechać z Łabiszyn bez punktów. Do końca sezonu pozostało 6. spotkań, a sytuacja w tabeli nadal nie jest dla nas korzystna. Wypowiedź trenera Tomasza Jarońskiego poniżej.
START:
Dobrzycki Sebastian - Lewandowski Konrad, Świerski Kamil, Jaroński Tomasz, Świątkowski Michał - Szelągowski Rafał (46' Żywica Patryk), Roszak Bartłomiej, Lewandowski Jakub (82' Jarmusz Paweł), Malinowski Radosław (75' Stachowiak Michał), Adamkiewicz Piotr (80' Rybiński Mateusz) - Fijałkowski Tomasz
Tomasz Jaroński: "Był to dziwny mecz w naszym wykonaniu, na samym początku bliski
szczęścia po dośrodkowaniu z rzutu rożnego był Kamil Świerski, lecz się
nie udało. Przez pierwsze 20 minut byliśmy lepszym zespołem, co
przełożyło się na kolejną sytuacje, tym razem Kuba Lewandowski uderzył z
14 metrów, ale bramkarz nie miał problemu z chwyceniem piłki. Jakub był
bliski zdobycia gola kilka minut później, ale z bardzo trudnej pozycji
minimalnie przestrzelił. Gospodarze w tym czasie ograniczali się jedynie
do przeszkadzania, i gdy wydawało się, że bramka dla nas jest kwestią
czasu to Noteć wyszła na prowadzenie. Od tej pory graliśmy jak
"zamroczeni" po ciosie bokserskim. Dobrze, że nie było drugiego, bo
przeciwnik tuż przed przerwą miał wyborną sytuacje. W drugiej części
Łabiszyn prowadził grę, a my kontratakowaliśmy. Mieliśmy dwie sytuacje
sam na sam Radka Malinowskiego, gdzie przy drugim jeszcze mieliśmy
dobitkę, lecz miejscowy bramkarz był w tych sytuacjach górą. Niestety
zostaliśmy za to skarceni kolejnymi bramkami. Myślę, że za szybko
uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie łatwo ograć rywala i poszliśmy na
wymianę ciosów, która skończyła się dla nas bardzo źle. Przeciwnik był w
naszym zasięgu, jednak do tego potrzebna była gra i walka taka jak w
ostatnich czterech meczach, a tego niestety zabrakło".
Nie udało się piłkarzom "Startu" przedłużyć passy zwycięstw, ponieważ dziś przed własną publicznością podopieczni Tomasza Jarońskiego ulegli "Flisakowi" Złotoria 0:1 (0:0). Gola na wagę trzech punktów zdobył dla gości w 87. minucie widowiska Łukasz Drwięga, po zamieszaniu w polu karnym. Poniżej wypowiedź szkoleniowca.
START:
Dobrzycki Sebastian - Lewandowski Konrad, Świerski Kamil, Jaroński Tomasz, Świątkowski Michał - Fijałkowski Tomasz (85' Rybiński Mateusz), Lewandowski Jakub, Malinowski Radosław, Roszak Bartłomiej, Adamkiewicz Piotr (74' Tomczak Grzegorz) - Stachowiak Michał (46' Szelągowski Rafał)
W rezerwie pozostali: Pawlak Paweł (br), Jarmusz Paweł, Żywica Patryk
Tomasz Jaroński: "Mecz zaczął się od wzajemnego badania możliwości przeciwnika. Taki stan
rzeczy trwał do 15. minuty, w której po koronkowej akcji Piotrek
Adamkiewicz znalazł się sam na sam z bramkarzem przyjezdnych, lecz
niestety nieczysto trafił w piłkę, a ta z kolei poszybowała wysoko nad
bramką. Podrażnieni takim obrotem sprawy goście ruszyli zdecydowanie do
ataku, szczególnie dużo zamieszania było po akcjach wszędobylskiego
Bociana. Muszę jednak dodać, że przy sytuacjach, które mieli
przeciwnicy więcej zasług było po naszej stronie niż zawodników
Flisaka. W drugiej części obraz gry się zmienił, zaczęliśmy grać piłką i
dlużej się przy niej utrzymywaliśmy. Goście zmienili swój sposób gry,
czyli długa i jakoś to będzie, a dla nas to była "woda na młyn".
Najbliżej zdobycia bramek byli zawodnicy wykonujący rzuty wolne. Gracz
gości minimalnie chybił, natomiast Adamkiewicz trafił w poprzeczkę. Gdy
wydawało się, że mecz zakończy się remisem, popełniliśmy niepotrzebny
faul przy lini bocznej. Była to 87 minuta, dośrodkowanie, zamieszanie
pod naszą bramką i niestety strata gola, według niektórtch z pozycji
spalonej, lecz dla mnie jest oczywiste, że jeżeli sędzia nie podniósł
chorągiewki to spalonego nie było i tyle! Szkoda punktu wyszarpanego w
końcówce, ale to był kolejny mecz w którym pokazaliśmy, że nikt z nami
nie będzie miał lekko i przyjemnie."
Jutro (tj. 2 maja) o godz. 17:00 na stadionie MOSiR w Radziejowie, "Start" będzie podejmował "Flisaka" Złotoria. Faworytem spotkania są goście, walczący o awans do III ligi, jednak radziejowianie ani myślą o przerwaniu dobrej passy. Atutem przyjezdnych jest bez dwóch zdań Jarosław Maćkiewicz. 42-letni napastnik wciąż ma się dobrze, co potwierdza jego forma strzelecka. Defensywa "Flisaka" również prezentuje się bardzo solidnie, a jej filarem jest Tomasz Warczachowski, który wywalczył z "Zawiszą" Bydgoszcz awans do I ligi. Mecz zapowiada się bardzo emocjonująco.
Bardzo dobrze spisują się ostatnio piłkarze "Startu". W meczu z wiceliderem - "Unią" Solec Kujawski, podopieczni Tomasza Jarońskiego zainkasowali 3. punkty przed własną publicznością w minioną sobotę, wygrywając 1:0 (0:0) po bramce Piotra Adamkiewicza. Dzięki trzem zwycięstwom z rzędu, piłkarze ze Sportowej awansowali na przedostatnią lokatę w tabeli, która nie daje oczywiście utrzymania, jednak pozwala realnie o nim myśleć, bowiem do końca sezonu pozostało 8. spotkań. Wypowiedź trenera poniżej.
START:
Dobrzycki Sebastian - Igła Dawid (85' Rybiński Mateusz), Świerski Kamil, Jaroński Tomasz, Świątkowski Michał - Lewandowski Konrad, Lewandowski Jakub, Malinowski Radosław, Fijałkowski Tomasz (90' Jarmusz Paweł), Adamkiewicz Piotr - Stachowiak Michał (46' Szelągowski Rafał)
Tomasz Jaroński: "Sobota rozpoczęła się dla nas niepomyślnie, ponieważ okazało się, że
obowiązki na studiach nie pozwolą na udział w meczu Bartkowi Roszakowi,
który jest jednym z liderów mojej drużyny. Początek spotkania to
dominacja rywala, który już po 10 minutach powinien prowadzić 3-0, lecz
na nasze szczęście zawodnicy gości niemiłosiernie pudłowali lub bronił
fantastycznie dysponowany Sebastian Dobrzycki. Graliśmy w tej części
bardzo stremowani, co przeszkadzało w precyzyjnym rozgrywaniu piłki, a gra
toczyła się praktycznie cały czas na naszej połowie. Udało nam się
tylko trzykrotnie stworzyć zagrożenie pod bramką gości, lecz nie były to
sytuacje 100%. Nie wyglądało to dobrze, ponieważ u części zawodników
zauważyłem duży ubytek sił, co nie napawało mnie optymizmem przed drugą
częścią potyczki. Moje obawy się nie potwierdziły. W chłopaków
wstąpiły nowe siły i w drugiej części nie pozwalaliśmy faworyzowanemu
zespołowi z Solca na rozwinięcie skrzydeł. Co prawda wicelider miał
więcej z gry, jednak nie było bezpośredniego
zagrożenia dla naszej bramki. Mieliśmy dużo pracy z silnym napastnikiem
gości, lecz daliśmy sobie i z tym radę. W odróżnieniu od pierwszej części
w drugiej połowie byliśmy dużo groźniejsi w ofensywie. Wyprowadzaliśmy
niebezpieczne kontrataki, a po jednym z nich gola zdobył Piotrek
Adamkiewicz. Za kilka chwil mogło być 2-0 i po meczu, ale Fijałkowski
minimalnie chybił. Dziękuję drużynie za walkę do końca w tych
arcytrudnych warunkach pogodowych, a szczególnie Jakubowi
Lewandowskiemu, który od 30 minuty grał z kontuzją, lecz zacisnął zęby i
do końca pomagał zespołowi w uzyskaniu korzystnego rezultatu."
Jutro o godzinie 16:00, juniorzy młodsi występujący w lidze wojewódzkiej K-PZPN zagrają na stadionie MOSiR w Radziejowie z rówieśnikami z "Legii" Chełmża.
Przedstawiamy Państwu wywiad z młodym golkiperem "Startu" - Sebastianem Dobrzyckim, który bardzo chętnie odpowiadał na zadawane mu pytania. Naszą rozmowę możecie Państwo przeczytać poniżej.
Przed rundą wiosenną wydawało się, że miejsce w składzie Łukasza
Radaszewskiego jest pewne, jednak udało Ci się "wygryźć" go z pierwszego
składu i z meczu na mecz udowadniasz, że warto na Ciebie stawiać. Co
powiesz o tej sytuacji?
- Tak, to prawda. Gdyby ktoś w styczniu powiedział mi, że będę grał w
pierwszej drużynie z pewnością podziękowałbym mu za to, że we mnie
wierzy, ale że jest też zbyt wielkim optymistą
Zagrałem dopiero 3. spotkania w IV lidze, więc moje doświadczenie jest
wręcz żadne. Pozycja, na której gram jest uzależniona od gry obrońców,
więc jeśli oni grają dobrze to nie mogę zmarnować ich wysiłku swoimi
błędami. Poprzez swoje występy chciałbym odpłacić się trenerowi za
zaufanie jakim mnie obdarzył, a także pokazać się kibicom z jak
najlepszej strony. Każdy "Startowiec" wie kim dla MKSu jest "Ziorek".
Przez wiele lat gra w tym zespole i chyba to najbardziej motywuje mnie
do większej pracy, gdyż wiem, że jeśli odpuszczę lub popełnię kilka
błędów to stracę miejsce w składzie, a odzyskać je kosztem Łukasza
będzie na prawdę niezmiernie ciężko. Jednak nie myślę o tym póki co,
pracuję na treningach tak samo jak wcześniej, a w meczach, w których
trener da mi szansę będę chciał jak najwięcej pomóc drużynie w zdobyciu
punktów.
Co wpłynęło na to, że w meczach z Legią i LTP zdobyliście 6. punktów?
- Czynnikami, które wpłynęły na nasze zwycięstwa są przede wszystkim walka
do końca, zaangażowanie i to że jesteśmy drużyną. Fakt, iż mamy opinię
'rozdawacza punktów' z pewnością jest naszym atutem, ponieważ nie ciąży
na nas żadna presja. Mamy w większości młodą drużynę i nie mamy nic do
stracenia, więc niespodzianką są punkty, które zdobywamy. W meczu z
'Legią' błysnął Radek, który dwa razy pokonał bramkarza gości. Mimo
jednobramkowej zaliczki udało nam się dograć ten mecz do końca w
niezmienionym wyniku. W sobotnim meczu z LTP natomiast kuzyni
Lewandowscy wpisali się na listę strzelców, a ozdobą meczu była bramka
Kuby. Gospodarze próbowali wyrównać piłkami dorzucanymi na tzw. "aferę",
lecz udawało nam się tłumić ich akcję. W następnych meczach będziemy
chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć o punkty, które
są na wagę złota.
Priorytetem jest dla Was utrzymanie się w IV lidze, czy też zbudowanie zespołu na V ligę po ewentualnym spadku?
- Priorytetem jest stworzenie drużyny, to żebyśmy się ogrywali w
seniorskiej piłce. Utrzymanie się w lidze jest jak każdy wie bardzo
ciężkie, ale gdybyśmy mieli grać bez przekonania, że są szanse na
utrzymanie moglibyśmy nie wychodzić na boisko. Każdy z nas ma jakieś
ambicje, chcę się pokazać , więc będzie robił wszystko żeby zdobyć jakiś
punkt. Wiadomo, jeśli spadniemy do V ligi, nie będziemy jednak
traktować tego jako porażkę. Chcemy się przede wszystkim ogrywać i w
miarę możliwości "urywać" punkty rywalom.
Drużyna "Startu" po zwycięstwie z "Legią" Chełmża 2:1 w zeszłym tygodniu, w minioną sobotę takim samym rezultatem pokonała w Lubaniu miejscowe "LTP" po bramkach Konrada Lewandowskiego (15') oraz Jakuba Lewandowskiego (68'). Młody zespół ze Sportowej prezentuje się coraz lepiej, co potwierdzają dwa ostatnie spotkania. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 9. kolejek, tak więc wszystko jeszcze możliwe. Poniżej wypowiedź trenera Tomasza Jarońskiego.
Tomasz Jaroński: "Do meczu przystąpiliśmy podbudowani zwycięstwem nad Legią Chełmża.Cel,
który postawiłem przed spotkaniem, czyli zdobycz punktowa został przez
chłopaków zrealizowany. Najważniejsze jest to by każdy zagrał na 100%
swoich możliwości, jeżeli tak będzie to o wynik można być wtedy
spokojnym. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo chaotyczna,
nie było współpracy między formacjami. Gospodarze już w 2. minucie po
błędzie przy linii bocznej Kamila Świerskiego i przegranym pojedynku Konrada
Lewandowskiego mieli wyborną sytuację, lecz zawodnik LTP z 6. metrów
fatalnie przestrzelił. Kolejne minuty to dominacja rywala i piękna
obrona Sebastiana Dobrzyckiego. My atakowaliśmy sporadycznie, aczkolwiek udało się
wywalczyć rzut wolny, po którym głową K. Lewandowski w 15. minucie
wyrównał. Dalsza część pierwszej połowy przebiegała podobnie, rywal był
dokładniejszy w rozgrywaniu akcji, a do tego bardzo groźnie wykonywał
rzuty wolne, po których "kotłowało" się w naszym polu karnym.
Próbowaliśmy akcji zaczepnych, lecz brakowało płynności w grze i
dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. Naszych skrzydłowych wyręczył
Radosław Malinowski, ale idealnej sytuacji nie wykorzystał Michał
Stachowiak. Po chwili nasz bramkarz popisał się kolejną wyśmienitą
interwencją wybiegając na 16. metr.W przerwie meczu zdecydowałem się
wprowadzić do gry Piotra Adamkiewicza za niezbyt pewnego na lewym
skrzydle Mateusza Rybińskiego. W drugiej odsłonie zarysowała się przewaga mojego
zespołu, nie była to może jakaś wielka dominacja, lecz z minuty na
minutę nasza gra nabierała "rumieńców". W końcu graliśmy piłką, a nie
goniliśmy się z przeciwnikami. Środkowi pomocnicy współpracowali ze
skrzydłowymi i napastnikiem, przez co gra była płynniejsza, a obrońcy
mieli chwilę wytchnienia. Stwarzaliśmy sporo sytuacji, jednak Bartkowi Roszakowi
dwukrotnie, Igle, Kubie Lewandowskiemu i Stachowiakowi zabrakło szczęścia i
precyzji w wykończeniu akcji. Dobrze, że w 68. minucie doskonale
zachował się Jakub Lewandowski, który cudownym strzałem zapewnił
Startowi 3. punkty. W końcówce meczu gospodarze ruszyli większą ilością
zawodników do ataku, lecz nie dopuściliśmy do zmiany rezultatu. Punkty cieszą, gra
momentami też, ale nie popadam w przesadne zadowolenie, bo wiem ile
jeszcze pracy przed nami i ciężkich pojedynków. Tym bardziej, że jest to
bardzo młody zespół, który dopiero nabiera doświadczenia. Jednak
wierzę, że jesteśmy w stanie sprawić jeszcze wiele niespodzianek."